Spotify największym mecenasem artystów, czyli jak i kto komu robi dobrze

Aktualizacja: mar 26

Żyjemy znacznie szybciej, niż kilka dekad temu i w podobny sposób zaczęliśmy konsumować muzykę – już nie w postaci całych albumów po 45 min, a raczej jako niekończący się strumień singli.

Owszem, albumy nadal się nagrywa, podobnie jak w domach nadal trzymamy albumy ze zdjęciami. Na ścianę trafia potem jedno / dwa najlepsze ujęcia, a reszta pozostaje w szufladzie jako poszerzony zapis wspomnień. Podobnie dzieje się współcześnie z muzyką – na playlisty trafiają tylko pojedyncze, najlepsze numery.



Spotify - algorithms

Za chwile ktoś mi tu powie – gdzie i jak głęboko ma te całe algorytmy, oraz dumnie oświadczy, że on sam sobie lepiej dobiera repertuar. Spoko, droga wolna, przecież zawsze na gdzieś półce stoją dyżurujący Pink Floyd / Dire Straits / Miles Davis, a na odchodne krzyknie, że vinyl brzmi lepiej. Zostawmy na boku takie przypadki, bo nie do nich adresowany jest ten serwis. Skąd się biorą gwiazdy? Najpierw trzeba zadebiutować, potem doskonalić warsztat i testować gdzieś na ludziach swoje pomysły, ponieważ nie to jest dobre co się muzykowi wydaje, a to czego chce słuchać jego publiczność – to publiczność jest tu sędzią ostatecznym i bezapelacyjnym.

Dawniej takie testy przeprowadzano na ulicach, w małych klubach, nawet The Beatles tak zaczynali, jednak postęp technologiczny i internet pozwoliły na zmianę reguł gry i skrócenie ścieżki od pomysłu do przemysłu i między innymi o tym będzie ten odcinek.


Spotify - Daniel Ek

Daniel Ek – u podstaw popularności serwisu leży ogromna pula różnorodnych urządzeń, na których on działa


Jak to ładnie ujął założyciel i prezes Spotify – Daniel Ek:

Streaming gruntownie zmienił ekosystem audio. Obniżył barierę wejścia i zdemokratyzował dostęp audio (muzyki