Spotify największym mecenasem artystów, czyli jak i kto komu robi dobrze

Zaktualizowano: 26 mar 2021

Żyjemy znacznie szybciej, niż kilka dekad temu i w podobny sposób zaczęliśmy konsumować muzykę – już nie w postaci całych albumów po 45 min, a raczej jako niekończący się strumień singli.

Owszem, albumy nadal się nagrywa, podobnie jak w domach nadal trzymamy albumy ze zdjęciami. Na ścianę trafia potem jedno / dwa najlepsze ujęcia, a reszta pozostaje w szufladzie jako poszerzony zapis wspomnień. Podobnie dzieje się współcześnie z muzyką – na playlisty trafiają tylko pojedyncze, najlepsze numery.



Spotify - algorithms

Za chwile ktoś mi tu powie – gdzie i jak głęboko ma te całe algorytmy, oraz dumnie oświadczy, że on sam sobie lepiej dobiera repertuar. Spoko, droga wolna, przecież zawsze na gdzieś półce stoją dyżurujący Pink Floyd / Dire Straits / Miles Davis, a na odchodne krzyknie, że vinyl brzmi lepiej. Zostawmy na boku takie przypadki, bo nie do nich adresowany jest ten serwis. Skąd się biorą gwiazdy? Najpierw trzeba zadebiutować, potem doskonalić warsztat i testować gdzieś na ludziach swoje pomysły, ponieważ nie to jest dobre co się muzykowi wydaje, a to czego chce słuchać jego publiczność – to publiczność jest tu sędzią ostatecznym i bezapelacyjnym.

Dawniej takie testy przeprowadzano na ulicach, w małych klubach, nawet The Beatles tak zaczynali, jednak postęp technologiczny i internet pozwoliły na zmianę reguł gry i skrócenie ścieżki od pomysłu do przemysłu i między innymi o tym będzie ten odcinek.


Spotify - Daniel Ek

Daniel Ek – u podstaw popularności serwisu leży ogromna pula różnorodnych urządzeń, na których on działa


Jak to ładnie ujął założyciel i prezes Spotify – Daniel Ek:

Streaming gruntownie zmienił ekosystem audio. Obniżył barierę wejścia i zdemokratyzował dostęp audio (muzyki – red.) do odbiorców na całym świecie. Obecnie więcej artystów tworzy i odnosi sukcesy, niż kiedykolwiek wcześniej. W 2002 roku w USA wydano ponad 33.000 albumów, ale tylko 8.000 z nich sprzedało się w nakładzie ponad 1.000 sztuk, co reprezentowało 98% nowych wydań. Natomiast w roku 2020 na Spotify zadebiutowało 1.8 miliona albumów i na odpowiednik 98% złożyło się ich sześciokrotnie więcej.

Spis treści

  1. Spotify w liczbach, czyli 101 drobiazgów o usłudze, która na naszych oczach zmienia świat

  2. Spotify największym mecenasem artystów, czyli jak i kto komu robi dobrze

  3. Spotify dla podcasterów, czyli rewolucja w audio na miarę YouTube

  4. Spotify, czyli co zyskasz przesiadając się z MP3 320 na FLAC 16/44.1 – dysputa irytująco-filozoficzna o tym kto tu rozdaje karty (odcinek bonusowy)


Spotify - new creators

Widoczny na obrazku ostry przyrost liczby twórców, to zaledwie zapowiedź tego, co się szykuje w ciągu kolejnych 5 lat – 50 milionów


Według słów Ek'a liczba aktywnych twórców systematycznie rośnie i w ciągu ostatnich 3 lat podskoczyła z 4 do 8 mln. W tej puli, o czym należy pamiętać, nie wszyscy są muzykami, bo mianem „twórca” określa się na Spotify również autorów podcastów, a tych przybywa wręcz lawinowo. Podcasterem (przynajmniej teoretycznie) może zostać każdy, kto ma mikrofon i coś do powiedzenia. To bardzo szerokie pojęcie obejmujące twórców szkoleń, lektorów audiobooków, dziennikarzy przeprowadzających wywiady, autorów poradników o gotowaniu i wielu, wielu innych – temu tematowi będzie w całości poświęcony kolejny odcinek, bowiem szykuje się rewolucja na miarę YouTube.


Jedna z większych gwiazd nowego pokolenia – Billie Eilish, która może służyć za modelowy przykład wykorzystywania wszelkich nowych, kreatywnych narzędzi komunikacyjnych, jakie oferuje Spotify – jako promocyjny bonus, dostała od firmy obrandowany swoim nazwiskiem tramwaj (wszędzie gdzie pod zdjęciem widać miniaturki podobne jak tu, poklikaj w strzałki żeby zobaczyć wszystko)


Wiadomo – artysta też człowiek, z czegoś musi żyć. Na początku komponuje do szuflady i brzdąka dla siebie, ale przychodzi taki moment, gdy czuje, że jest już gotowy pokazać się światu i marzy, by móc się utrzymywać ze swojej pasji. Do tej pory wybór dostępnych możliwości był mocno ograniczony – mógł grać na deptaku zbierając do czapki, przygrywać do kotleta z knajpce, albo liczyć na cud podpisania intratnego kontraktu z wytwórnią, albo… dupa blada i czarna dziura. I w tym momencie wjeżdża cały na biało on – Spotify – który postawił sobie za misję bycie czymś więcej, niż jedynie dostawcą przebojów na telefon.

Przypuszczam, że nie jest to wiedza powszechnie znana, ale Spotify przez ostatnie lata stworzył w tle ogromny system usprawniający debiuty i jednocześnie umożliwiający twórcom zarabianie na życie, a milionom fanów, na łatwy dostęp.


Nie wiem czy wiesz, ale wśród różnych aktywności, Spotify w czasach przedcovidowych organizował dla swoich podopiecznych koncerty promocyjne i zapewne gdy zaraza odpuści to powróci do tych praktyk


Gdy usłyszałem o planowanej ekspansji serwisu, której celem miało być zwiększenie grona odbiorców do miliarda dusz, to w pierwszym momencie pomyślałem, że planują skok na Chiny – tam można sprzedać dużo subskrypcji. Okazało się jednak, że chodzi o znacznie trudniejsze i ambitniejsze zadanie, a o którym wspominałem pod koniec poprzedniego odcinka – mianowicie o przyłączenie małych i w większości biednych społeczności Azji i Afryki.

Ameryka Północna, Środkowa i Południowa, oraz Europa dawno „podbite", a na Grenlandię i bieguny nikt chyba nie poluje.


Spotify - territory map

Stan anno domini 2021


Po osiągnięciu celu Spotify zostanie największym mecenasem sztuki w historii planety. Wprawdzie oficjalnie, nikt tego tak nie nazwał, ale w mojej ocenie tak to trzeba nazwać, gdyż Spotify posiada niezbędne zasoby i nie waha się ich używać:

  • gigantyczne grono twórców (dosłownie z całego świata)

  • gigantyczna publiczność (poza Chinami i kilkoma krajami muzułmańskimi)

  • dysponuje środkami technicznymi, by połączyć ze sobą obie zainteresowane grupy

  • i aktywnie pozyskuje pieniądze, by wspierać twórców na niespotykaną dotąd skalę


Spotify - Dawn Ostroff

Dawn Ostroff – odpowiedzialna w firmie m.in. za pozyskiwanie środków, które trafiają do twórców


Dawn Ostroff z Electric Lady Studio w Nowym Jorku, zwróciła uwagę na ważny trend, który sam również obserwuję:

Ludzie zaczynają rozglądać się po świecie w poszukiwaniu czegoś więcej, niż granych w kółko i w kółko przebojów.

Ponad 80% odtwarzanych obecnie w Spotify nagrań z tzw. rynków „niszowych” (Ameryka Południowa, Środkowa, Afryka, Azja) trafia do odbiorców poza obszarem ich powstania. Mnie osobiście bardzo to cieszy, bo oczywiście można przez całe życie słuchać na okrągło „Brothers in Arms", albo „Ciemnej strony księżyca", ale po prostu szkoda mi czasu na powtórki, gdy mogę w ciągu tej samej godziny eksplorować muzykę Islandzką / Tybetańską / Koreańską / Maoryską. Gdy za oknem śnieg z deszczem posłuchać sobie merengue z Dominikany (to takie tamtejsze Disco Polo pełne słońca i radości). Nawet specjalnie nie trzeba się naszukać – są do tego dedykowane Playlisty tematyczne np. Merengue Mania / Tibetan Bowls / Island Music (muzyka wyspiarska) i dziesiątki innych.


Amiina on concert (photo Wikipedia)

Amiina grająca na piłach (fot. Wikipedia)

Na przykład z takiej Islandii oczywistym wyborem wydaje się Björk lub Sigur Rós, ale zamiast iść na łatwiznę, można posłuchać kwartetu Amiina, który towarzysza Sigur Rós na koncertach. Dziewczyny tworzą muzykę, którą określiłbym jako plumkanie z mchu i paproci, a którą można by ilustrować bajki dla dzieci. Jako multiinstrumentalistki są m.in. wirtuozkami gry na pile (dawno temu ten instrument spotykany był i u nas). Ich płyty są niemal nie do kupienia, a na Spotify proszę bardzo – cała dyskografia. Gdy byłem dzieckiem postanowiłem nauczyć się wymawiania nazwisk członków grupy ABBA, czym imponowałem w szkole, kto chętny opanować personalia pań z Amiina? – Hildur Ársælsdóttir, Edda Rún Ólafsdóttir, Maria Huld Markan Sigfúsdóttir i Sólrún Sumarliðadóttir. Niezła jada, co?


Jak wspomniałem w poprzedniej części, na Spotify codziennie trafia 60.000 nowych dzieł, które komputery wraz z ludźmi adekwatnie kwalifikują do różnych kategorii, a zatrzymałem się na informacji, że Spotify aktywnie poszukuje młodych talentów. W ubiegłym roku na platformie zadebiutowało 76.000 artystów.


Spotify - Marian Dicus & Jeremy Erlich

Ci państwo zajmują się zarządzaniem zasobami muzycznymi serwisu


No i co się z tym tłumem twórców dalej dzieje? Po pierwsze można ich odnaleźć na „Radar premier / Release Radar” i „Odkryj w tym tygodniu / Discover Weekly”. Możesz więc zapytać, jak to się dzieje, nie jesteś jednak co tydzień zawalany samymi debiutantami?

Uproszczę mocno rachunki, żeby pokazać samą ideę – 76 tys. rozdzielone wśród 345 mln użytkowników, daje 4.500 słuchaczy na jednego debiutanta. 4.500 można więc uznać za grupę reprezentatywną, by na jej podstawie albo dać artyście zielone światło i pozwolić mu się piąć w górę, albo wysłać mu sygnał zwrotny – „pracuj dalej".

I tak oto jeszcze wczoraj nikomu nieznani, a utalentowani zyskują dostęp audytorium generującego 16.000.000.000 (16 miliardów) odsłon w ciągu miesiąca.

Zestawmy to teraz z informacją z początku tekstu o zasięgu sprzedaży płyt na największym rynku, jakim jest USA :)


Spotify Radar
Spotify Radar

Od tego momentu zaczyna robić się naprawdę ciekawie...


Najbardziej utalentowani z nich trafiają do „Radaru” – programu wspierającego młodych artystów. W ubiegłym roku 175 z nich otrzymało wszechstronne wsparcie marketingowe, redakcyjne (sesje fotograficzne, opracowania graficzne publikacji, bilbordy, okładki, wywiady w prasie), a część zaczęła rejestrować kolejne single w stacjonarnych studiach należących do firmy.


Spotify - Radar - The Kid Laroi

Gdyby ktokolwiek wątpił w skuteczność mechanizmów wspierających talenty, to oto jest doskonały przykład dzieciaka wykręcającego ponad 22 miliony odsłuchów miesięcznie – z tego da się żyć

Z naszego punktu widzenia to czysta abstrakcja, ale Spotify w USA i Kanadzie promuje artystów np. takimi akcjami bilboardowymi

Spotify - Enhanced Albums

Przykład jak Lady Gaga wykorzystuje Enhanced Albums, by przykuwać uwagę i zwiększać zaangażowanie fanów


Enhanced Albums – Około rok temu wprowadzono usługę Enhanced Albums – to playlista pozwalająca dołączać multimedialne treści do albumów – teledyski, animacje i inne dodatkowe nagrania audio. Chętnie wykorzystywana w komunikacji z fanami.


Spotify Clips

Spotify Clips – możliwość dzielenia się artystów z fanami krótkimi filmikami à la Instagram (z sesji nagraniowych / z życia prywatnego / z trasy / zza kulis). Ta funkcjonalność jest aktualnie w fazie testów w USA.


Spotify - songs authors searching system

Sukces, rzadko kiedy bywa zasługę jednego człowieka, powstał więc mechanizm wyszukiwania informacji o ekipie wspierającej i co dalej zobaczymy, pozwala on na nawiązywanie aktywnej współpracy na różnych szczeblach


Autorzy piosenek – Ułatwiono również dostęp do informacji o ludziach stojących za poszczególnymi projektami, by przestali być anonimowi – piosenka to również muzyka i słowa. Można wiec teraz śledzić nie tylko twórczość samych wokalistów, ale i osób niewystępujących bezpośrednio na scenie, jak tekściarze / kompozytorzy / producenci.


Spotify - songs authors

Przeglądaj > Gatunki i nastroje > Autorzy piosenek (wersja PC)

Spotify - songs authors

(wersja mobilna)

Spotify - Charleton Lamb

Gdy przyjdzie ci ochota skorzystać z kolejnej usługi to najprawdopodobniej trafisz w ręce Charletona Lamb, który odpowiada za promocję Marketplace


Marketplace Team – to ekipa starająca się dostarczyć studio nagraniowe każdemu artyście, wraz z niezbędnymi narzędziami do tworzenia – kilka lat temu Spotify nabył startup o nazwie Soundtrap, który umieścił w chmurze profesjonalne studio nagraniowe. Muzycy i podcasterzy mogą tam pracować i współpracować na niespotykaną wcześniej skalę – zarejestrować utwór, znaleźć producenta na drugim końcu świata i działać wspólnie korzystając z czata